O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

niedziela, 15 stycznia 2017

Sztuka nie tylko dla dzieci



"Na sztuce to ja się nie znam", "Nie rozumiem tego, nie wiem o co chodzi" - takie zdania często słyszę, kiedy rozmowa schodzi na tematy związane z malarstwem i sztuką, szczególnie współczesną. Też bywam zagubiona, bo sztuka przez duże S trochę onieśmiela. W rozmowach - naszych domowych - zdarza mi się powiedzieć "zapytaj o to tatę", bo tata - jak na architekta przystało - siłą rzeczy orientuje się i w historii sztuki.

Kontekst historyczny, świadomość stylów, kierunków malarskich itd. są ogromnie ważne - dają szerszą wiedzę, wprowadzają ład i ciągłość. Ale czy żeby być odbiorcą sztuki nie wystarczą oczy, wrażliwość i chęć szukania odpowiedzi na pytania, pojawiające się w trakcie odbioru? Patrzenie, wyciąganie wniosków z tego, co widać i przefiltrowanie obrazu przez swoje emocje, wrażliwość to mało? Wcale nie! Wystarczy się odważyć, zaufać intuicji i wierzyć, że nie ma głupich pytań.

Książka "Sztuka nie tylko dla dzieci" uczy dobrego podejścia do dzieła, patrzenia i analizowania - co widzisz, dlaczego to tu jest, co to znaczy, co jest ważne? 30 rozdziałów i 32 autorów. Obrazy, rzeźby, fotografie, grafiki. Książka pomaga zrozumieć znaczenie koloru, formy, struktur. Pokazuje, że sztuką można się bawić, czasem traktować jak łamigłówkę. Nie ma tu długaśnych biografii, biografii nie ma szczerze mówiąc wcale - są za to konkretne obrazy i dzieła znanych i mniej znanych. Klasycy występują tu obok awangardzistów i performerów, pejzażyści obok rzeźbiarzy czy fotografów.

Czy przebieranie się można uznać za sztukę? W jaki sposób malował Vincent van Gogh? Czy można namalować hałas? Na czym polegała tajemnica Mony Lisy?

Położyłam książkę na stole i nie było w domu osoby, która by się nie zainteresowała - zaczynało się od rzucenia okiem, otworzenia na chybił trafił, a kończyło na oglądaniu strona po stronie, komentowaniu, co fajne, a co dziwne, co kto widział wcześniej i kojarzy skądś, co zaskakujące itd.

Siłą rozpędu - wykorzystując falę zaciekawienia - szukam już innych książek i albumów, wprowadzających dzieci w świat sztuki, bo sztuka inspiruje, uwrażliwia, otwiera głowę - warto się z nią oswajać od małego, żeby potem nie być onieśmielonym.

Książka "Sztuka nie tylko dla dzieci" otrzymała główną nagrodę Dużego Donga w konkursie Fundacji Świat Dziecka na Dziecięcy Bestseller Roku 2006.

Sztuka nie tylko dla dzieci,
tłum. Barbara Kęsek,
wyd. Znak, 2006.

4 komentarze:

  1. Szkoda, że już dawno niedostępna. Kiedyś jej dosyć intensywnie szukałam, ale bez sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
  2. W bibliotekach na szczęście są dostępne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostępne mi biblioteki są niestety kiepsko zaopatrzone. Zainspirowana Twoim wpisem zajrzałam na Allegro i jest kilka egzemplarzy, ale się kiepsko wyszukują, zwłaszcza że jako autor raz jest podawana anglojęzyczna autorka, a innym razem tłumaczka i do tego chyba każdy egzemplarz w innej kategorii sprzedażowej;) Chyba się skuszę. Moje dzieci właśnie pochłonęły S.Z.T.U.K.Ę Mizielińskich, stojącą od kilku lat na półce i omijaną do tej pory szerokim łukiem. Może na fali zainteresowania dadzą się namówić na coś bardziej klasycznego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Była taka gruuubaśna "Historia sztuki dla dzieci i rodziców" (z podtytułem "Rozmowy z Kajtkiem"?). Mój wyrzut sumienia, bo bardzo chciałem przeczytać z chłopakami, ale nie potrafiłem ich przy niej utrzymać. Może było za wcześnie? Muszę wygrzebać ją w biblio i spróbować ponownie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...