Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci

niedziela, 8 września 2019

Morze, w którym można się zakochać, czyli o naszych wakacjach słów kilka i jeszcze więcej zdjęć




Znaleźć nad naszym morzem puste plaże i miejsca, gdzie nie ma tłoku to sztuka. W ogóle znaleźć takie miejsca w Polsce — odludne, ciche, sielskie... Na uboczu albo z dala. W środku lasu albo gdzieś za najmniejszą wsią. Miejsca, których nie ma na szlaku turystycznych atrakcji polecanych w przewodnikach. I choć co roku składam broń i w okolicach maja ogłaszam, że tym razem, w tym roku, nic nie znajdę, bo nie mam siły przedzierać się przez setki ogłoszeń o domkach na osiedlach domków, gdzie ludź w ludź, okno w okno, drzwi w drzwi — to jednak jakoś się udaje.

Ten wpis jest po to, by tradycji stało się zadość — co roku piszę o takich perełkach, naszych wakacjach pod prąd, bo niewpisujących się w ogólne trendy wyjazdów za granicę z biurami podróży, all inclusive, do hoteli z basenami i tłumem turystów. I staram się fotograficznie pokazać, że i u nas bywa pięknie!


W tym roku, po kilku latach, po Podlasiu i Bieszczadach, zatęskniliśmy za Bałtykiem. Za wiatrem we włosach i piaskiem pod stopami, za spienionymi falami, szumem i długaśnymi spacerami po plaży w poszukiwaniu muszli, kamieni, bursztynów...

Jak morze to zachodniopomorskie


Zachodniopomorskie to nasz morski kierunek od lat. Tym razem pojechaliśmy dalej niż zwykle, między Kołobrzeg a Koszalin, za maleńką wioskę, gdzie trzy domy na krzyż, a wokół pola, łąki, drzewa, cisza i spokój. I tylko wiatraki na horyzoncie przypominają, że cywilizacja jest blisko. Do morza nieprzyzwoicie blisko i wokół trochę ścieżek rowerowych, którymi można jechać wzdłuż wybrzeża.
Samochód głównie stał, bo my jeździliśmy na rowerach. Nasze wypady nie były dalekie, ale za to zwyczajnie przyjemne.

Nasz przepis na wypoczynek 


Rowery, ponton, latawiec, walizka książek, kilka sprawdzonych gier, bule, badminton plus domek 500 metrów od plaży, hamak, widok na łąkę, odwiedzaną przez sarny i jeż zaglądający co wieczór na nasz teren...

Domek. Koniecznie z tarasem, koniecznie z zielonym terenem wokół i widokiem po horyzont.
Śniadania, obiady i kolacje na tarasie, bieganie na bosaka po trawie, pierwsza kawa raniutko wypijana na schodach tarasu. Wędrówki nad morze o różnych porach dnia, rano, w południe, wieczorem, całą ekipą albo w podgrupach

Rzadkie wypady do cywilizacji (jedna wyprawa wzdłuż wybrzeża - z córką dotarłyśmy na rowerach do Chłopów, które nas rozczarowały, wesołe miasteczko w Ustroniu, latarnia morska w Gąskach i niezwykłe Ogrody Hortulus w Dobrzycy). I tak przez dwa tygodnie. Mało, ale odpocząć się da.

Puste plaże. Mnóstwo kamieni. Kamienie na plaży, kamienie w morzu. Śniły mi się, bo godzinami wędrowaliśmy zgięciu w pół wyszukując tych niezwykłych, pięknych, innych. Mokre kusiły głębią kolorów, plamami, zygzakami, po wyschnięciu zmieniały się w zwyczajne, podobne do innych. Ale udawało nam się i znajdować takie, które czy mokre, czy suche zachwycały. Cały taras zasypany był naszymi znaleziskami, Antek nadawał im imiona, które czarowały mnie swoim urokiem np. kamień miliona innych kamieni, galaktyczny piasek, ale też kiwi, zielonek.... Przed wyjazdem mieliśmy twardy orzech do zgryzienia wybierając te, które miały z nami wrócić do domu. I tak zabraliśmy cały wór,

Na plaży budowaliśmy zagrody, twierdze z fos i wieżyczkami, grody otoczone płotami z patyków i zasiekami, mostami zwodzonymi i bramami,.. Ptasie królestwa i kamienne krainy. Na drugi dzień biegliśmy sprawdzić, co z nich zostało. Czasem zabierało je morze, a czasem stały wysmagane wiatrem, z obsypującym się piaskiem, nieco mniejsze, mniej realne, jakby odchodziły gdzieś do innego, przenikającego się z naszym, świata...

Zresetowaliśmy głowy i jak zwykle powiedzieliśmy sobie, że kiedyś tu wrócimy. ale pewnie nie wrócimy, bo tyle jeszcze miejsc nieodkrytych...

***
O Ogrodach Hortulus pisałam już tu:
https://www.makiwgiverny.pl/2019/08/ogrody-tematyczne-hortulus-w-dobrzycy.html

https://www.makiwgiverny.pl/2019/08/ogrody-hortulus-spectabilis-w-dobrzycy.html
























6 komentarzy:

  1. To się nazywają wakacje,bardzo zazdroszczę. Zdjęcia niezwykle piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka lat mieszkałam nad morzem. Super klimat i piękne widoki. Zazdroszę wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobne mam preferencje, najbardziej urlop lubię spędzać w Zachodnio-pomorskim

    OdpowiedzUsuń
  4. O, jak pięknie! A z tym, nie wracaniem do pięknych miejsc też tak mamy, bo przecież trzeba odkrywać kolejne! ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...