O książkach niebanalnych, mądrych i ważnych, a do tego pięknie zilustrowanych. Dla małych i dużych, którzy zachowali w sobie dziecko.

poniedziałek, 21 czerwca 2021

O Fretce, która dała się porwać wiatrowi, Marta Guśniowska, il. Marta Kurczewska

Jestem pod wrażeniem tego, co i jak pisze Marta Guśniowska. Co tam „wrażeniem”, ja trwam w zachwycie i to od kilku ładnych lat, od czasu „Gęsi” oczywiście, przez „Wilka”, po „Marvina”.
Teraz do tej listy dopisuję „Fretkę”. Choć przeznaczona jest dla młodszych czytelników — nie jest ironiczna i ostra jak brzytwa — ma swój urok i wdzięk, są tu językowe zabawy i mnóstwo czułości. W ogóle ta książka jest milutka jak puchaty kocyk, to taki plasterek na ranę i balsam na serduszko.

Nieśmiałym doda śmiałości, tchórzliwym odwagi. Wszystkim pokaże, że nie ma co się bać, bo życie jest zbyt piękne, by spędzić je na bocznym torze!

Polubiłam tę Fretkę od pierwszego zdania. Za jej strachy i nieśmiałość i za króciutkie nóżki, które tak wdzięcznie namalowała Marta Kurczewska. W ogóle ilustracje są świetne, obrazy i tekst to taki jeden głos, nie wiadomo kiedy - czytając - patrzę tymi obrazami, tą fretką, wiatrem, lwami i innymi postaciami, który spotykamy na kolejnych stronach.

Tchórzofretka jest nieśmiała i tchórzliwa, tak bardzo, że nawet nie próbuje wyjść poza swoją strefę komfortu, którą jest jej przytulny domek. Czasem tylko zza firanki zerka na zabawy młodych na polanie i wpada w panikę, jeśli któreś w tym czasie choćby spojrzy w stronę jej okna. Jest samiutka, zamknięta w domku, w którym odbywa intrygujące podróże, bo namiętnie czyta książki o wyprawach w odległe rejony. Och, jak ona to lubi te podróże, te przygody, byle odbywać je bezpiecznie z poziomu fotela.

Któregoś dnia zdarza się coś nieprzewidywalnego. Listonosz gołąb łomocze do jej drzwi i nie odpuszcza. Musi dostać się do środka, inaczej grozi katastrofa! Fretka jest przerażona, nigdy nikomu nie otwiera, a ten wali i wali i straszy jakąś katastrofą! W naszej bohaterce toczy się walka, wreszcie ze strachem, ale... drzwi otwiera, czym zaskakuje nawet samego gołębia!
Listonosz wpada i pędzi do łazienki, gdzie załatwia, wiadomo co i po krótkiej rozmowie i podziękowaniach pomyka dalej, zostawiając oszołomioną Fretkę, która odkrywa - o zgrozo! - że ów ptak zostawił w salonie pocztową torbę! Dajecie wiarę? Jak zostawił, to pewnie będzie jej szukać i po nią wróci, a tego dla naszej bohaterki byłoby za dużo jak na jeden dzień, zdecydowanie. Więc ciągnie torbę po podłodze i wystawia ją za drzwi, nie przypuszczając, że ktoś tam czyha, żeby tylko wyściubiła nos za drzwi...

I się zaczyna! Podróż, która zmienia. Zupełnie nowe doświadczenie. Wstrząs. Fretka porwana przez wiatr (tak, to wiatr nie mógł już znieść jej samotności i strachu i postanowił skonfrontować ją z... życiem, bo to dobry wiatr był) zostaje wrzucona w nowe miejsca i między zwierzęta, które zna jedynie z książek. Zwierzęta małe, duże i wielkie, zwierzęta dziwne i odważne i groźne. I odkrywa, że każde czegoś się boi! Nawet lwica, ta silna i odważna lwica, przed którą drżą mieszkańcy dżungli, boi się. Czego się boi? Boi się jak każda matka o swoje dziecko! Fretką przemierza kontynenty i staje oko w oko z obcymi. Okazuje się, że oni nie są wcale tacy groźni, z każdym można się dogadać i każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. I przekonuje się, że boimy się najczęściej tego, co nieznane.

Ćma, pingwin, struś, lwica — spotkanie z każdym ze zwierząt wnosi do życia Fretki coś nowego, jakąś prawdę, mądrość, czasem Fretka czegoś się uczy, czasem sama służy dobrą radą, bo okazuje się, że ma dużo do powiedzenia i doskonale potrafi podnieść kogoś na duchu, wesprzeć i dodać odwagi!
Tylko głupcy niczego się nie boją. Rzecz w tym, by pomimo strachu mieć w sobie tyle odwagi, ażeby nie bać się żyć pełnią życia” — słowa lwicy są tymi, które znajdują w głowie wygodne miejsce i zostają z nami na zawsze.

A jak ta podróż kończy się dla naszej bohaterki? Pełna wrażeń wróci do domu, gdzie nic już nie będzie takie same. Poznała smak przygody, ale i pozna też smak miłości i już nigdy nie będzie samotna. Jak do tego dojdzie — sprawdźcie sami!

Piękna opowieść o naszych obawach i lekach, o przełamywaniu siebie i tym, że warto dać się ponieść życiu i przygodzie, bo zawsze coś dobrego z tego wyniknie. Bo szklanka jest zawsze do połowy pełna, I że każdy marzy o przyjaciołach, bo samotność wcale nie jest dobra, w grupie zawsze jest weselej, ciekawiej! Ta książka spodoba się i małym i dużym, bo jest pełna humoru, ciepła i mądrości, jak to u Guśniowskiej. Nie przegapcie jej, bo przecież każdy z nas się czegoś boi, a z tą książką strach skurczy się, a czytelnik nabierze wiatru w żagle ;)



O Fretce, która dała się porwać wiatrowi,
Marta Guśniowska,
il. Marta Kurczewska,
wyd. Wilga, Grupa Wydawnicza Foksal, 2021,
stron 64,
oprawa twarda,
cena 34,99 zł,
wiek: od 3 lat.








1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...