Przypowieści (oryg. „우화”), Iwona Chmielewska
Tytuł jest jedynym słowem, jakie w tej książce pada. Choć Iwona Chmielewska na spotkaniu z czytelnikami na Małym Koneserze mówiła, że najchętniej i jego by nie umieszczała.
Tytuł "Przypowieści" narzuca symboliczne znaczenie, bo przypowieść to krótka opowieść o prostym przekazie, która pokazuje pewną uniwersalną prawdę moralną lub życiową. Postacie i wydarzenia nie są tu ważne same w sobie — służą raczej jako obrazy i przykłady, pomagające zrozumieć głębszy sens, np. czym jest dobro, zło, wybór czy współczucie.
Książka jest opowieścią biegnącą dwutorowo: przedstawia tych samych ludzi w różnych, często skrajnych sytuacjach. Ogromne pole interpretacyjne dla czytelnika, który może sam tworzyć narrację.
Oglądając tę książkę — dopełniamy ją swoją historią, wiedzą, wspomnieniami, skojarzeniami — jesteśmy niejako współautorami opowieści.
Pomiędzy pierwszą a ostatnią stroną rozgrywa się teatr gestów - „ciało ma ograniczoną liczbę gestów i póz, ale te same gesty mogą oznaczać bardzo różne rzeczy w różnych kontekstach". Czy od nas zależy, w jakiej sytuacji się znajdujemy? Czy jesteśmy odpowiedzialni za to, co nas otacza, czy mamy wpływ na nasze wybory, a może zostaliśmy postawieni pod ścianą?
Kolejne rozkładówki przynoszą zamęt. Ta sama kompozycja. Jedno ciało, ten sam gest, ale narzędzia i zachowanie zupełnie inne. Przeciwstawne. Te same ruchy mogą być gestem przemocy albo czułości; wszystko zależy od kontekstu i intencji. Sielanka obok tragedii, ból i cierpienie kontra radość, strach — bezpieczeństwo, złość — spokój... Czy mamy wybrać stronę, po której się opowiadamy? Zamiast kajdanek — kwiaty, zamiast bata — smyczek, zamiast drutu kolczastego — kanapa, zamiast spadającego dziecka — dziecko na huśtawce. Czytamy te sceny sercem, które boli.
Każdy z nas może znaleźć się w różnych sytuacjach, o tym, jak się zachowamy, często decydują okoliczności. Nasze życie jest nieprzewidywalne, nasz los układa dla nas zaskakujące scenariusze. Czy mamy wybór? W jakim stopniu los jest determinantem, a w jakim stopniu my sami z naszą wolą?
Patrząc na te obrazy, pomyślałam, że Iwona Chmielewska mimo wszystko chce wierzyć w człowieka, w świat, który może stać się lepszym — niż jest dziś — miejscem. Książka, choć wywołuje ogromne emocje (wiele z obrazów dosłownie szarpie nasze wnętrzności i rozdrapuje rany) finalnie niesie pocieszenie i nadzieję. Jeszcze nie zapadło ostatnie słowo, jeszcze mamy szansę na zmianę. Na ostatnich stronach widzimy bohaterów poszczególnych rozkładówek — ludzie w różnym wieku i o różnym statusie społecznym — stoją razem, w kręgu. Trzymają sznur — ta lina jest tym, co nas łączy. W różnych miejscach na świecie, w różnych sytuacjach mamy te same pragnienia. To bardzo ludzkie — wszyscy potrzebujemy najbardziej tego samego: miłości, zrozumienia, czułości. Pięknie o tym opowiada w filmiku zamieszczonym pod tekstem sama autorka.
Iwona Chmielewska wykorzystuje formę przypowieści, by przekazać uniwersalne przesłanie — że każdy człowiek nosi w sobie zdolność do dobra i zła, ale też do wyboru, współczucia i zmiany. Książka jest więc poruszającą bajką o człowieku i jego sumieniu. O świecie pełnym przemocy — i o nadziei, że można inaczej.
Tytuł "Przypowieści" narzuca symboliczne znaczenie, bo przypowieść to krótka opowieść o prostym przekazie, która pokazuje pewną uniwersalną prawdę moralną lub życiową. Postacie i wydarzenia nie są tu ważne same w sobie — służą raczej jako obrazy i przykłady, pomagające zrozumieć głębszy sens, np. czym jest dobro, zło, wybór czy współczucie.
Książka jest opowieścią biegnącą dwutorowo: przedstawia tych samych ludzi w różnych, często skrajnych sytuacjach. Ogromne pole interpretacyjne dla czytelnika, który może sam tworzyć narrację.
Oglądając tę książkę — dopełniamy ją swoją historią, wiedzą, wspomnieniami, skojarzeniami — jesteśmy niejako współautorami opowieści.
Autorka w jednym z wywiadów powiedziała, że stworzyła tę książkę z poczucia bezsilności. Bez słów, bo jej ich zabrakło, by opowiedzieć to, co się wokół nas dzieje. Bo na to nie ma słów.
„Uczucie bezsilności wobec nienawiści, rasizmu, przemocy i chciwości, oraz faktu, że nie mogłam już wierzyć w wartości, które do tej pory uważałam za oczywiste, to właśnie stało się dla mnie punktem wyjścia do stworzenia tej książki”
(na podstawie wywiadu z „Kyunghyang Shinmun”, 6.11.2022, tłum. własne)
Klamrą spinającą „Przypowieści” jest ocean. Na okładce wpatruje się w niego mężczyzna, który jest odwrócony do nas tyłem. Jest tu - o czym przekonamy się dalej - neutralny, nie opowiada się za żadną stroną, niczego nie przedstawia. Na pierwszej stronie widzimy ilustrację z dryfującą gdzieś w oddali łódką. Łódź na oceanie od jakiegoś czasu nasuwa jedno skojarzenie: uciekinierów, migrantów. Na ostatniej stronie łodzi nie ma, jest tylko woda. Zatonęła? A może dopłynęła już do bezpiecznej przystani?
Pomiędzy pierwszą a ostatnią stroną rozgrywa się teatr gestów - „ciało ma ograniczoną liczbę gestów i póz, ale te same gesty mogą oznaczać bardzo różne rzeczy w różnych kontekstach". Czy od nas zależy, w jakiej sytuacji się znajdujemy? Czy jesteśmy odpowiedzialni za to, co nas otacza, czy mamy wpływ na nasze wybory, a może zostaliśmy postawieni pod ścianą?
Kolejne rozkładówki przynoszą zamęt. Ta sama kompozycja. Jedno ciało, ten sam gest, ale narzędzia i zachowanie zupełnie inne. Przeciwstawne. Te same ruchy mogą być gestem przemocy albo czułości; wszystko zależy od kontekstu i intencji. Sielanka obok tragedii, ból i cierpienie kontra radość, strach — bezpieczeństwo, złość — spokój... Czy mamy wybrać stronę, po której się opowiadamy? Zamiast kajdanek — kwiaty, zamiast bata — smyczek, zamiast drutu kolczastego — kanapa, zamiast spadającego dziecka — dziecko na huśtawce. Czytamy te sceny sercem, które boli.
Każdy z nas może znaleźć się w różnych sytuacjach, o tym, jak się zachowamy, często decydują okoliczności. Nasze życie jest nieprzewidywalne, nasz los układa dla nas zaskakujące scenariusze. Czy mamy wybór? W jakim stopniu los jest determinantem, a w jakim stopniu my sami z naszą wolą?
Patrząc na te obrazy, pomyślałam, że Iwona Chmielewska mimo wszystko chce wierzyć w człowieka, w świat, który może stać się lepszym — niż jest dziś — miejscem. Książka, choć wywołuje ogromne emocje (wiele z obrazów dosłownie szarpie nasze wnętrzności i rozdrapuje rany) finalnie niesie pocieszenie i nadzieję. Jeszcze nie zapadło ostatnie słowo, jeszcze mamy szansę na zmianę. Na ostatnich stronach widzimy bohaterów poszczególnych rozkładówek — ludzie w różnym wieku i o różnym statusie społecznym — stoją razem, w kręgu. Trzymają sznur — ta lina jest tym, co nas łączy. W różnych miejscach na świecie, w różnych sytuacjach mamy te same pragnienia. To bardzo ludzkie — wszyscy potrzebujemy najbardziej tego samego: miłości, zrozumienia, czułości. Pięknie o tym opowiada w filmiku zamieszczonym pod tekstem sama autorka.
Iwona Chmielewska wykorzystuje formę przypowieści, by przekazać uniwersalne przesłanie — że każdy człowiek nosi w sobie zdolność do dobra i zła, ale też do wyboru, współczucia i zmiany. Książka jest więc poruszającą bajką o człowieku i jego sumieniu. O świecie pełnym przemocy — i o nadziei, że można inaczej.
Przypowieści,
우화,
Iwona Chmielewska,
wyd. BIR, 2022,
oprawa twarda,
stron 46.
Inne książki Iwony Chmielewskiej wydane w Korei Południowej, a niewydane w Polsce :
Komentarze
Prześlij komentarz