Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

wtorek, 18 października 2016

Dzienniczek Czytelnika czyli jak zachęcić uczniów do czytania


- Mamo, muszę przeczytać książkę. Daj mi jakąś krótką!

Moje chłopaki od początku października prowadzą dzienniczki czytelnika. Nie, nie jest to mój pomysł tylko akcja, do której włączyła się szkoła moich dzieci.


Piszę o tym, bo taki dzienniczek warto prowadzić nie tylko na prośbę nauczyciela czy w ramach dodatkowej pracy domowej, ale domowo - z przedszkolakiem, czy starszym dzieckiem. Fajna sprawa, żałuję, że nie wpadłam na to sama i nie założyłam swoim dzieciom dzienniczków od ich pierwszej samodzielnie przeczytanej książki, a może i od pierwszej "wysłuchanej książki" - ciekawe, ile tomów dzienniczków stałoby już na półce?

Dlaczego warto założyć taki dziennik-książeczkę? Nie tylko na pamiątkę - powiększająca się lista książek motywuje do czytania i buduje nawyk od najmłodszych lat. Chłopaki ćwiczą też przy okazji pisanie, do czego na co dzień ciężko ich zmusić, a także uczą się krótko wypowiadać na temat książki - same zalety, a gdyby się zastanowić to tych plusów znalazłoby się znacznie więcej.

Wszystkie dzieci z klasy moich synów ( II klasa) dostały od wychowawczyni po 2 kartki formatu A4. Na jednej narysowana jest piramida czytelnika, druga wypełniona jest cegiełkami do wycinania. Każda przeczytana SAMODZIELNIE książka to jedna cegiełka, która trzeba wyciąć i nakleić na piramidę. W dzienniczku dzieciaki wpisują tytuł, autora, ilustratora i nazwę wydawnictwa przeczytanej książki, jedno/dwa zdania na temat treści książki czy swoich odczuć po lekturze, a także rysują jakąś scenkę, która zapadła im w pamięć. Pani wychowawczyni na koniec roku przewiduje konkurs z nagrodami za systematyczne i ciekawe prowadzenie dzienniczka, więc motywacja do zabawy rośnie.

Tego typu dzienniczki prowadzone są przez uczniów wielu szkół w Polsce - w ramach konkursów bibliotecznych czy zajęć z języka polskiego. W jednych dzieci wpisują wszystkie książki, także te, które czytają im rodzice, w innych - tak jak u nas - lektury przeczytane samodzielnie.

Wasze dzieci też prowadzą dzienniczki czytelnika? Co myślicie o takim pomyśle?

14 komentarzy:

  1. Uważam, że to świetny pomysł. W ogóle jako nauczycielka smutno stwierdzam, że duża wina zaniku czytelnictwa u dzieci stoi po stronie szkolnych bibliotek. Tak, kochani... Najczęściej pracują w nich panie przed emeryturą, które po prostu są, nie angażują się w promowanie czytelnictwa. Biblioteka szkolna u mojego dziecka w szkole na przykład jest cały czas zamknięta. Córka nie raz stoi pod drzwiami całą przerwę na marne. Pani chodzi sobie po szkole zamiast wykonywać swoją pracę. Dlatego, pomysł ze szkoły Twojego dziecka jest dla mnie genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do bibliotek - musi być świetna, profesjonalna kadra plus nowe książki, książki, książki. Co do pracowników to nie kwestia wieku, to, czy są przed emeryturą - bywam w bibliotece, w której pracują sami młodzi ludzie i tylko 2 na 6 jakoś jest zaangażowanych, bywa, że czuję się jak intruz, bo zakłócam święty spokój - pytając o coś czy zmuszając do poszukania czegoś w katalogu... no masakra ;) Muszą pracować tu pasjonaci, ktoś kto sam nie czyta, bo nie lubi - nie zarazi innych pasją czytania.
      W szkolnej bibliotece moich chłopaków ciągle coś się dzieje - konkursy, spotkania, jestem zadowolona, choć rzadko coś pożyczają, wolą na przerwie w ping ponga grać albo przeglądać karty piłkarskie, poza tym wiedzą, że w domu książki i tak będą, bo mama o to dba ;)

      Pomysł dzienniczka też uważam za świetny! To zasługa wychowawczyni. Nasza szkoła nie jest jedyna - tego typu akcje czytelnicze organizowane są i w innych szkołach przez nauczycieli albo właśnie biblioteki. Pozdrawiam m.

      Usuń
  2. Świetna sprawa, szczególnie dla dzieci, którym ciężko jest zmotywować się do sięgnięcia po książkę. W zasadzie to też swego rodzaju prosta forma bloga - tylko zeszytowego, a nie internetowego. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi drugoklasiści zdecydowanie wolą słuchać, niż czytać samodzielnie. A że ja lubię im czytać, to jakoś się nie opierałam. Teraz też im czytam, ale dodatkowo czytają sami, bo "pani prosiła", bo dzienniczek... Czytają na głos, czytają po cichu - a ja się cieszę, bo to strasznie fajny widok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne :-) U mojego Numeru1 w pierwszej klasie prowadzili dzienniczek czytania, ale musieli po prostu wpisywać codziennie ile minut czytali, gdyby nie to, to pewnie nie czytał by wcale :-( W tym roku już ma sam czytać lektury i przyznam szczerze, że kiepsko to widzę ;-) Ale może się mylę i w końcu pokocha czytanie tak jak ja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ile minut czytali - to trochę nudne w prowadzeniu... U nas tez już sami czytają lektury - obecnie Kubusia Puchatka i jakoś im to średnio idzie. Jak zaglądam do nich, kiedy czytają, to Kubuś sobie leży na łóżku, a oni z Messim i Ronaldo w rękach ;)

      Usuń
  5. Moja córka na szczęście kocha ksiązki, ale takie dzienniczki to świetny pomysł!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla molików książkowych na pewno ciekawa pamiątka ;)

      Usuń
  6. Świetny pomysł, szkoda, że u nas w szkole tego nie ma:( A może podpowiem wychowawczyni? Zastanawia mnie tylko, czy nie będzie oszustw w celu szybkiego zapełnienia piramidki czyli czytania książek kilkustronicowych, dla maluszków...U mojego syna (kl. III) wychowawczyni raz poprosiła dzieci, by poszły wszystkie do biblioteki, coś wypożyczyły, same przeczytały i opowiedziały na lekcji za ileś tyg. o książce. I co? 90% uczniów wypożyczyło tekturowe, małe książeczki albo kilkustronicowe, skrócone wersje bajek...Reszta musiała wypożyczyć coś innego, bo tych cieniasów dla nich zabrakło:/ Przy takich "czytelnikach" mój syn, który samodzielnie czyta Dunie po 100str każda część, odpadłby ilościowo w przedbiegach...

    OdpowiedzUsuń
  7. Szybkie wyklejenie piramidki na pewno kusi. Wiesz, ja wiem, co moi czytają, widzę, jak i kiedy to robią, jakoś wspólnie się tym dzienniczkiem bawimy - bo to ma być coś fajnego, relaksującego, a nie wyścig, kto ile, kto więcej i tak im tłumaczę. Myślę, że przy minimalnym wsparciu ze strony rodziców - nie chce tego nazwać kontrolą - dzienniczki będą oddawać faktyczny stan. Co do krótkich książek - moi też rozglądają się za krótszymi, ale ważny jest sam fakt czytania, bycia z książką sam na sam, zasmakowania w czytaniu. Zaczyna się od krótszych - ważne, żeby skończyć na dłuższych ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam taki zeszyt jako lekturnik. Prowadziłam go w klasach I-III, gdy sama chodziłam do szkoły, prowadziła go także całkiem niedawno moja córka na tym samym etapie edukacyjnym. Mogła wpisać każdą książkę, także tę przeczytaną jej przez dorosłych. W pierwszej klasie to był tylko tytuł, autor i rysunek, w dwóch następnych należało zamieścić szczegółowe informacje wydawnicze oraz napisać coś w rodzaju minirecenzji. Trzymam te lekturniki na pamiątkę :) Pomysł z piramidą czytelniczą jest dla mnie za to nowy i uważam, że świetny, z pewnością bardzo motywujący!
    Za granicą są też gotowe dzienniki tego typu, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Moja córka dostała kiedyś taki:
    https://www.amazon.com/Books-Make-Me-Happy-Reading/dp/076115597X
    a ja sama mam taki: http://tiny.pl/gwzs5
    Dziwię się, że żaden z polskich wydawców nie wpadł jeszcze na to, by wypuścić na rynek polską wersję takiego lekturnika.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne te Wasze dzienniczki lekturniki! Moi panowie mają normalne zeszyty w linię, tylko ustaliliśmy, że mają w niczym nie przypominać zwyczajnych szkolnych zeszytów - mają być inne , takie ich. Obłożyliśmy je w szary papier, podpisaliśmy stemplami, naklejają w środku i na zewnątrz różne naklejki, związane z książkami. Antek chce wkleić tam też autografy, które udało mu się zebrać. Zobaczymy, jak to dalej się rozwinie. W każdym bądź razie te
    dzienniczki to moje ulubione zeszyty do sprawdzania ;)
    A pomysł dla wydawców powinien faktycznie wydać się interesujący ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, pamiętam, ja miałam Zeszyt lektur chyba, w klasie II albo III:) Jako mol książkowy uwielbiałam go uzupełniać:)
    Wklejanie autografów-świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem serio myślę, czy sobie takie nie założyć ;) Bo zapominam i tytuły i autorów

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...