Mama w książkach dla dzieci [subiektywny przegląd]




Mama w książkach dla dzieci  temat morze, bo ta mama jest w bliższym lub dalszym planie niemal w każdej... Dlatego w moim subiektywnym i bardzo wąskim zestawie będzie jedynie kilka książek, ale za to jakich! 

Te mamy i książki nie pozostawią Was obojętnymi. Będziecie się złościć, będziecie się wzruszać, będą też chwile, że zaleje Was fala czułości i najchętniej taką mamę mocno przytuliłybyście do serca. Jest tu też mama zwyczajna, taka jak wiele z nas, zabiegania, zaganiana, która potrafi się zatrzymać, by naprawdę pobyć z dzieckiem. 


To mój osobisty mamowy zestaw na każdą pogodę i wiek. Na liście jest sześć tytułów. Pewnie o wielu książkach, które mi się bardzo podobały na przestrzeni ostatnich 20 lat, zapomniałam. Dlatego ta lista będzie się rozrastać.



Jak mama została  Indianką Ulfa Starka to książka, która mi się przypomina, gdy za bardzo wchodzę w rolę drepczącej matki. Gdy umycie naczyń, włączenie i rozwieszenie prania, czy cokolwiek innego jest na pierwszym planie. Czasem trzeba przypalić kotlety, odkurzacz kopnąć w kąt i pobiec nad rzekę. Warto stać się Indianką  osobą, którą byłyśmy w dawnym świecie, obudzić w sobie dziecko i być z dzieckiem naprawdę. Mama może być spontaniczna, mama może być szalona i dzika! 
Makowa recenzja TU

Jak mama została Indianką, Ulf Stark, wyd. Zakamarki, 2008, wiek: 4+






„Dziki robot”  to piękna opowieść o macierzyństwie i rodzących się uczuciach do dziecka, które nie jest naszym dzieckiem. O odnajdywaniu siebie w nowych realiach i uczeniu się bycia w grupie. Bardzo mnie wzrusza historia robotki Roz, która pokochała życie i którą życie i miłość uczłowieczyły, sprawiły, że emocje — dla robotów niedostępne — odnalazły w niej swoje miejsce. Roz lubi być matką, lubi być dzika, jak dzikie zwierzęta, odkrywa swoje powołanie i dobrze czuje się wśród zwierząt. Nie raz i nie dwa jej pomoc jest dla nich ocaleniem. Trudno nie pokochać Roz, rozbitki, która uczy się życia. I żyje pięknie.
To pochwała miłości, dobra, współpracy. To pean o macierzyństwie — nie z krwi, a wyboru.
Makowa recenzja TU

Dziki robot, Peter Brown, tłum. Marta Bręgiel-Pant, wyd. Entliczek, 2018, wiek: 8+



„O kurze, która opuściła podwórze” jest tą książką, którą zabrałabym na bezludną wyspę z jedną małą walizeczką. 
Makowa recenzja TU.


O kurze, która opuściła podwórze, Hwang Sun-mi, il. Kim Hwan-young, przeł.: Edyta Matejko-Paszkowska i Choi Eung Eun (Estera Czoj), wyd. Kwiaty Orientu, 2011, wiek: 8+


 





„Moja mama gorylica” Fridy Nilsson. Życie dwójki bohaterek w kontrze do całego świata — przyjaźń i wreszcie miłość, która się między nimi rodzi, może kruszyć mury. Czytając ją, przypominały mi się obrazy z filmu „Thelma i Louise”, bo choć temat jest zupełnie inny, to bohaterki coś łączy — poczucie zagubienia, wyobcowania, i rodząca się w nich siła i wola, by walczyć o siebie. I przekaz najważniejszy: pozory mogą mylić! Nie oceniajmy innych, po tym, co na zewnątrz. Patrzmy głębiej, widźmy dalej.
Makowa recenzja TU

Moja mama Gorylica, Frida Nilssonil. Lotta Geffenblad, wyd. Zakamarki, 2014, wiek 8+





„Nasza mama czarodziejka” Joanny Papuzińskiej po raz pierwszy wydana w 1968 roku, miała wiele wznowień i nadal świetnie się ją czyta. To czułe i wzruszające obrazki z codziennego życia, które takie zwyczajne wcale nie jest. Wystarczy popatrzeć oczami dziecka, by dostrzec magię. W tym życiu dzieją się prawdziwe czary, bo mama jest czarodziejką! Nie ma sprawy, której by nie rozwiązała, potwora, którego by nie ugłaskała, rzeczy, której by nie zrobiła i problemu, którego by nie rozwiązała... 

Nasza mama czarodziejka, Joanna Papuzińska, il. Janina Krzemińska, wyd. Nasza Księgarnia, 1986, wiek 4+






„My dwie, my trzy, my cztery” Sarah Crossan to nie obrazek idyllicznej rodziny, ale trudnych, splątanych relacji między córką, powracającą po wielu latach matką i babcią, opiekującą się wnuczką, a także przyrodnią siostrą, o której istnieniu główna bohaterka nie wiedziała. Marzenie stające się rozczarowaniem, samotność, niezrozumienie, odpowiedzialność i jej brak... Gorzka pigułka dla 13-letniej Apple. Historia każdej z kobiet porusza. Czy skłębione emocje, zawiedzione marzenia, rozczarowania znajdą ujście? Doskonała powieść dla młodzieży, ale nie tylko, bo to powieść dla wszystkich dorosłych, każdy znajdzie tu coś znajomego. Książka stawia pytania, burzy spokój, targa emocjami... I uczy nie oceniać, bo każdy ma swoją historię, która opowiadana „od środka” wygląda inaczej.

„My dwie, my trzy, my cztery”, Sarah Crossan, tłum. Małgorzata Glasenapp, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2018, wiek: dla młodzieży.


Komentarze