Blog o pięknych i mądrych książkach dla dzieci.

O książkach i grach, które nam się podobają, ciekawych miejscach, w których byliśmy i o wydarzeniach, w których uczestniczyliśmy. A także o paru innych rzeczach...

sobota, 14 kwietnia 2018

Brzechwa nie dla dzieci, Mariusz Urbanek


Dawno czytanie biografii nie sprawiło mi tak wielkiej przyjemności. Ponoć do tego, tak jak i do koniaku, trzeba dojrzeć. Kiedyś wolałam literacką fikcję, dzisiaj dostrzegam, że prawdziwe życie miewa znacznie więcej barw i odcieni.

"Brzechwa nie dla dzieci" to jedna z wielu biografii napisanych przez Mariusza Urbanka, dla mnie jest jego pierwszą. Dlatego trudno jest mi ją porównywać do pozostałych (pisał m.in. O Tuwimie, Tyrmandzie, Broniewskim, Makuszyńskim). Czyta się ją pysznie! Anegdota goni anegdotę, świetnie nakreślony klimat czasów, w których żył Brzechwa (1898-1966), duża dawka historii i społecznych realiów. Czyta się świetnie, zainteresowanie nie spada. Dużo tu ciekawych i nowych  (przynajmniej dla mnie informacji), a że książka jest obszerna - trzeba się nią delektować. Tę książkę się smakuje!

O Brzechwie poza tym, że pisał wspaniale pisał dla dzieci, był prawnikiem i kuzynem Leśmiana (na nazwisko też miał Lesmian, Brzechwa to pseudonim), że w latach powojennych miał romans z władzą, co wypomina mu się do dzisiaj - nie wiedziałam nic więcej. Tym bardziej czytało mi się wspaniale. Te nazwiska, ci ludzie, tamte czasy. Tu Szancer, tam Dąbrowska, Tuwim, Jurandot, Matuszewski, Iwaszkiewicz...
Autor dobrze wyważył proporcje i rozdziały, jest i o dzieciństwie i młodości, wojnie i współpracy z kabaretami, o pracy zawodowej (był świetnym prawnikiem) i pisaniu... Dużo miejsca poświęcił na lata PRL-u, co zaliczam na plus (bo to literacki okres z życia Brzechwy budzący kontrowersje), dodatkowo jeden rozdział poświęcił na rozmowę z córką pisarza - Krystyną i historię pewnego felietonu...

Cieszę się, że natknęłam się na tę książkę w bibliotece, że mogłam poznać Brzechwę od zupełnie innej strony. Że mogłam się nim zafascynować nie tylko jako autorem, ale i człowiekiem. Bo to był dobry człowiek, człowiek, o którym nikt nie mógł powiedzieć złego słowa, bo zawsze, jeśli tylko mógł - a z racji wykonywanego zawodu (był prawnikiem specjalizującym się w prawie autorskim, jednym z założycieli ZAIKSu) mógł często - ludziom pomagał.

Niesamowity dystans, poczucie humoru i inteligencja  i nienaganna prezencja (Brzechwa do wyglądu przykładał dużą wagę) sprawiały, że był zawsze w centrum, otoczony wianuszkiem kobiet. I tych kobiet - ważnych - było w jego życiu kilka. Dzięki jednej, a raczej miłości do niej, wojna przeszła obok niego, bo żył jak w miłosnym amoku, wojna działa się gdzieś obok...
Znana jest anegdota o tym, jak gestapo zgarnęło go z cukierni. Już w ich siedzibie w alei Szucha powiedział, że nie jest Żydem, ale mogą go rozstrzelać, bo nie zależy mu na życiu. Dlaczego? Bo kobieta, którą kocha, nie chce z nim być. Niemcy wybuchnęli śmiechem i ... wyrzucili go za drzwi. Już na zewnątrz poeta przypomniał sobie o torciku, pozostawionym na biurku. Zawrócił, zapukał, przeprosił, torcik zabrał.  Co za śmiałość, co za tupet! Tym zachowaniem tak zaskoczył gestapowców, że ... nic nie zrobili.

Brzechwów, jak pisze Urbanek, było kilku: ceniony adwokat, poeta i satyryk. Około czterdziestki doszedł jeszcze autor bajek. Całe życie żył w poczuciu niedowartościowania, chciał być cenionym poetą, ale krytyka nie była dla niego łaskawa, zarzucano mu wtórność i zapożyczenia (porównywano go m.in. do Bolesława Leśmiana - kuzyna - co dla Brzechwy było szczególnie bolesne). Odchodził w poczuciu niespełnienia. Bajkopisarz - jak z przekąsem mówiono. Ale to właśnie bajkopisarstwo sprawiło, że zapisał się na trwałe w literaturze dziecięcej, wyznaczając zupełnie nową jakość twórczości dla dzieci.

Koniecznie - kto nie czytał, niech sięgnie po tę książkę!

Brzechwa nie dla dzieci,
Mariusz Urbanek,
wyd. Iskry, 2013
okładka twarda
stron: 400,
wymiary 252x27x160









1 komentarz:

  1. Wiosna w pełni, ogródek woła, czas na porządki na grządkach...Po zimie plecy bolą od bezruchu w fotelu z książką...Rower odkurzony już czeka...Postanowienie o książkowym minimalizmie...Bo tyle innych zajęć, pilnych...I co? I skusiłaś mnie tym Brzechwą! Już zamówiony w bibliotece;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...